Uroda
Kobiecy makijaż… męskim okiem! Dowiedz się, co oni o tym myślą!
Po co się malujemy? Dla mężczyzn, oczywiście! Po to, by widzieli, jakie jesteśmy piękne, zmysłowe, urocze… Z drugiej jednak strony, często malując się, osiągamy dokładnie odwrotny skutek. I zamiast podrywać płeć przeciwną, skutecznie ją do siebie… zniechęcamy.
A teraz do rzeczy – czego nie lubią w nas mężczyźni? Co drażni chłopaków w makijażu kobiet? Oto ich wypowiedzi!
Puder/podkład – wróg numer jeden!
Okazuje się, że chłopcy niezbyt przyjemne reagują… na kobiecy podkład na twarzy. O szczegółach mówi Andrzej (17l.):
– Nie przeszkadza mi to, że dziewczyna ma w ogóle ten cały podkład. Ale niektóre z nich nakładają go na twarz tak dużo, że to jest po prostu przerażające. Kiedy z taką jedną zaczęliśmy się całować. Uwierzcie albo nie, ale po wszystkim miałem swoją białą koszulką brudną od beżowej substancji z jej twarzy! Po prostu kiedy się do mnie przytulała, wycierała się jednocześnie. Straszne!
Kamil (15l.) mówi o innym aspekcie z tym związanym:
– Ja tam nie cierpię, kiedy dziewczyna oszukuje, że ma idealną cerę, a w praktyce jest dramat. Pokazała mi to kiedyś moja dziewczyna – taki filmik na yt, jak powinna się malować dziewczyna. Samych warstw było chyba z siedem! Jakieś podkłady, bronzery, róże, rozświetlacze, bazy…. Straszne!
Innymi słowy – trochę tak, ale co za dużo, to niezdrowo!
Rzęsy – czyli tusz pod lupą.
Każda dziewczyna marzy o pięknych, długich i gęstych rzęsach – w końcu wachlowanie nimi to sposób na zdobycie chłopaka! Co jednak uważają sami zainteresowani?
Irek (15l.) mówi co nieco o posklejanych rzęsach:
– Ja rozumiem, że te rzęsy mają być fajne. Ale to, co czasem wyprawia moja kumpela z klasy, to jakiś dramat jest. Nawali sobie tyle tuszu, że wygląda jak żaba, a właściwie jak żaba z trzema rzęsami, bo tak się to wszystko skleja. Kiedyś złapał ją deszcz. Macie pojęcie, jak wyglądała? Koszmar po prostu, ciemne strugi do samej szyi. Czy naprawdę musi być tego aż tyle?
Przemkowi (16l.) przeszkadza z koeli coś innego:
– Teraz modne są sztuczne rzęsy, moja dziewczyna mówi o nich „1:1”. I wygląda to nawet ładnie, ale jednak to jest sztuczne. Nie wiem, dlaczego, ale mi to przeszkadza. Nienawidzę, kiedy moja Zuza sobie to robi. Skoro wszyscy wiedzą, że to sztuczne, to co w tym zachwycającego? Jeśli ja przykleiłbym sobie sztuczne muskuły, to też by się zachwycały laski? Nie. Dziewczyna musi być naturalna i to tyle w temacie – mówi Przemek.
Kilka słów o niewinnych kreskach…
Co jeszcze denerwuje chłopaków? Otóż… kreski na powiekach. Co dokładnie mają do powiedzenia? Na początek – Krystian, 17l.:
– Moja siostra robi sobie czasem takie grube kreski na oczach, właściwie to zawsze, kiedy idzie na imprezę. Żeby to była cienka, delikatna kreseczka, to bym zrozumiał i nawet ładnie to wygląda. Ale gdzie tam, ona sobie walnie taką krechę na pół powieki i wygląda po prostu dziwnie. No i twierdzi, że ja się nie znam. Ale skoro faceci się nie znają, to po co robić to niby dla nich?
– A mnie drażni coś innego – mówi Robert (16l.) – Mianowicie, kreski, które zrobione są źle. Ja nie wiem, czy te dziewczyny nie widzą, że kreska im wyszła krzywo albo że tusz zostawił ślady odbicia na powiece? Nic mnie tak nie drażni, jak takie niechlujstwo. No, może jeszcze tona różu na policzkach.
A usta?
W kwestii ust panowie są zgodni – błyszczyk i szminka to wrogowie związku! Wyjaśnia Bartek (15l.):
– Moja dziewczyna dobrze wie, że kiedy mamy się całować, to nie może mieć żadnego kosmetyku na ustach, bo mnie to drażni. W ogóle nie rozumiem tego. Smaruje, bo chce ładnie wyglądać, ale tylko na zasadzie: „nie dotykaj mnie”. Bo się rozmaże, a ja szminka różowa, to wtedy jest dramat. A błyszczyki się po prostu kleją, blee – mówi Bartek.
Na deser – paznokcie!
Tipsy – to coś, czego nienawidzą chyba wszyscy chłopcy, których spytaliśmy o zdanie. Szczegóły podaje Miłosz:
– Sztuczne paznokcie kojarzą mi się ze sztucznymi babami i nic na to nie poradzę. Nie rozumiem fanaberii przedłużania. Po pierwsze – widać, że to sztuczne, po drugie, wygląda ohydnie, kiedy paznokieć rośnie i widać naturalną płytkę. Poza tym, zawsze może odpaść. Moja ciocia kiedyś zostawiła taki paznokieć w cieście. Ohydne.
Łukasz dodaje coś od siebie:
– A ja nie cierpię tych wszystkich wzorków i kształtu paznokci. Teraz są modne takie spiczaste, które wyglądają jak pazury. No i trzy godziny u koleżanki „na paznokciach”. Zamiast ze mną na spacerze, moja dziewczyna spędza czas na takich pierdołach… – mówi Łukasz.
Warto spytać
Jaki z tego morał? Chyba dość prosty . Czasem, zamiast upiększać się na siłę, warto spytać swoją sympatię, co sądzi o tym i owym. Możemy się zdziwić i przy okazji… zaoszczędzić trochę czasu na długich zabiegach .
